Bu kliniğe burada henüz yorum yapılmamış. İlk siz yazabilirsiniz.
Grzegorz Jakimiak
Lekarze na wysokim poziomie. Dobrze i szybko (2 dni) wykonana operacja kręgosłupa.Trochę tłoczno na salach, ale jak się nie chodzi tylko leży to bardziej przeszkadza odwiedzajacym osobom niż pacjentom. Jedzenie niestety niezbyt ciekawe. Pielęgniarki i salowe na normalnym poziomie bez rewelacji. Oddział ortopedii godny polecenia.
Drugi termin operacji i drugi raz odmowa i odesłanie do domu. Jestem pacjentem typowo z NFZ. Nie leczę się prywatnie u żadnego z lubelskich lekarzy, doktorów itp. Miałem mieć operację w marcu, lecz po dwóch dniach pobytu w tym szpitalu, po kroplówce i lekach uspokajających, wygolony, przebrany w ubranie do zabiegu, zostałem poinformowany, że mam iść do domu. Drugi termin początek lipca. Zajeżdżam na oddział i dowiaduję się na miejscu, że nie zostanę przyjęty. Pani sekretarka nie mogła znaleźć numeru telefonu do mnie, żeby mnie poinformować, choćw systemie szpitala mam podany nr do siebie i do żony, jako osoby upoważnionej. Nikogo nie interesuje, że mam ponad 80 kilometrów w jedną stronę, by dojechać. Muszę brać wolne z pracy, ponieść koszty dojazdu, w moim przypadku doszedł kierowca, który też wziął wolne z pracy, też drugi raz. Znów sprawy organizacyjne szpitala. Gdzie szukać pomocy. Mam nadzieję, że nie chodzi o to , że nie leczę się u nich prywatnie. Wiem, że mogę tym postem sobie tylko zaszkodzić, ale może zobaczy go ktoś, kto się zastanawia jak traktuje się pacjentów korzystających tylko z ubezpieczenia i usług tego szpitala.
Powodzenia innym
Partner czeka na operacje już prawie 2 miesiące ma złamaną noge z przemieszczeniem lekarz na sorze powiedział że 6 tyg w gipsie i bedzie dobrze na drugi dzień pojechałam do poradni zapisać go do ortopedy powiedzieli mi że noga jest do operacji. Zapisali nas na 16 lipca lekarz powiedział że złoży papiery na operacje potem się okazało że lekarz nie podał danych na oddział i nawet nie jesteśmy wpisani na kolejke do operacji od 16 lipca nie byliśmy ani razu u lekarza bo nikt nie chce nas przyjąć. Dzwoniłam na oddział jak i do kliniki pani z sekretariatu na oddziale wyśmiała mnie że w ogóle do niej zadzwoniłam
Obecnie to sie bardzo zastanawiam jak mam ocenić ten szpital. 9 miesiecy oczekiwania w poradni na wizytę w celu uzyskania skierowania na oddział laryngologii na zabieg. Kolejne 1,5 roku oczekiwania w kolejce do przyjęcia na oddział. Tydzień przed planowanym przyjęciem telefon z oddziału ze nie ma miejsc. Po kolejnych 7 tyg i 2 awanturach telefonicznych dostałam nowy termin na październik 2027. Brak słów.
Najbrudniejszy szpital, w jakim byłam. Na korytarzach wszystko wygląda pięknie, ale jeśli ktoś ma zaplanowany dłuższy pobyt, powinien zastanowić się dwa razy.
Bliska mi osoba przeszła poważną operację i przez tydzień musiała przebywać w sali izolacyjnej. Sprzątanie ograniczało się do umycia podłogi brudną szmatą, natomiast o toalecie, która była zabrudzona krwią, najwyraźniej zapomniano.
Panie pielęgniarki, oczywiście nie wszystkie, ale większość, nie zmieniały rękawiczek między pacjentami zakażonymi gronkowcem, a jednorazowe fartuchy ochronne zakładała tylko jedna z nich oraz osoby odwiedzające.
Dodatkowo bardzo często słychać było pacjentów płaczących z bólu przez całą noc. Ich wołanie niosło się po całym oddziale, a personel trzeba było wzywać nawet kilkanaście razy, aby podano leki przeciwbólowe.
Zdecydowanie nie polecam tego szpitala jeśli się chce wyjść z niego zdrowym.
Moja mama trafiła do tego szpitala z niewydolnością nerek i miała pecha bo akurat na nefrologii panowała jakaś bakteria i przyjęta została na oddział kardiologiczny.Po 2 dniach mimo znacznej poprawy stanu zdrowia została przyniesiona na OIOK gdzie założono mamie niepotrzebnie wkłucie centralne w warunkach dalekich od sterylnych ponieważ na sali kobiecej było dwóch panów jeden z gnijąca nogą a drugi z biegunką.Po 11 dniach pobytu na nocnej zmianie podczas zmiany pozycji przez pielęgniarki doszło do urazu lewej nogi czego wynikiem było powstanie krwiaka i wielkiego cierpienia z tego powodu ale dla lekarza rezydenta to był powód do straszenia ze jak nie przestanie piszczeć to poda takie leki sedatywne że nie będzie widziała że żyje i przykleili plaster z morfiną co skutkowało pogorszeniem stanu zdrowia zatrzymaniem moczu i spadkiem saturacji.Doktor poinformował wieczorem że mama nie dożyje do rana i nie pozwolił być przy odchodzącej ukochanej mamie wyganiając z OIOKU w straszny sposób.Mama niestety zmarła nad ranem tak jak ustalili lekarze.Doktor kierownik OIOK-u na pocieszenie powiedział ze stymulatora nie wyłączyli i będzie on działał jeszcze 2,5 roku w grobie.! W akcie zgonu napisali ze mama uznana została za zmarłą i że przyczyną zgony była sepsa Omijajcie tą rzeźnie z daleka !!. Boże nie przebaczaj im bo doskonale wiedzą co czynią.
Sor to porażka 9 godz. Całościowo byliśmy odsyłają do domu bo brak łóżek niby ..i mają człowieka gdzieś!!!.. młode lekarki widać że są ok zaangażowane starsze to za karę chyba.. p... bez komentarza.!!! Nie polecamy mimo wszystko. Czeka sie na badania po 2 godz czasem itp i jak sie zapyta o coś to wielkie hallo.. Zbyli nas na koniec niby że wszystko ok....
Moja dziewczyna 22 letnia trafiła do nich z dużym naczyniakiem w mózgu, po wykonaniu dokładnych badań obrazowych (angiografia) przedstawili plan działania następujący że będą otwierać czaske i usuwać chirurgicznie lecz jak przyszedł termin pierwszego pobytu w szpitalu okazało się że będą robić to embolizacyjnie, zrobili trzy takie embolizacje w przeciągu ponad pół roku lecz nie udało im się zabezpieczyć w całości tego naczyniaka ale powiedzieli że ryzyko krwawienia dużo spadło. Lecz na początku kwietnia zakrwawil ten naczyniak i została zabrana przez karetkę z niedowładem prawej strony i problemami mowy, trafiła na oddział neurochirurgii gdzie przeleżała kilka dni bez żadnych prób robienia czego kolwiek dopiero na czwarty dzień pobytu została wykonana jeszcze jedna embolizacja która też nie wiele jeszcze zabezpieczyła. Ordynatora prof. Roli nie było cały tydzień jak trafiła do szpitala po tym jak przyszedł na oddział powiedział że czeka ją operacja chirurgiczna z otwarciem czaszki bo będę usuwać tego naczyniaka nie wyjaśnił jakie jest ryzyko utraty życia ani nic tylko powiedział że trzeba jeszcze odczekać z tydzień lub dwa, ostatecznie czekała jeszcze ponad 3 tygodnie na operację. Lecz 11 maja odbyła się wreszcie operacja którą robił doktor Bartłomiej Tyzo w asyście Prof. Roli trwała ponad 12h powiedzieli że się udała operacja lecz tylko stan neurologiczny na ten moment nie jest znany czyli niedowład tej prawej strony oraz zaburzenia mowy, po operacji została przeniesiona na OIOM gdzie była w śpiączce miała wykonywane kontrolne tomografię które ich zdaniem były w porządku nie widzieli tam żadnych większych uszkodzeń ani powodów do jakiej kolwiek interwencji, została więc podjęta próba wybudzenia po 4 dniach od operacji lecz z negatywnym skutkiem ponieważ po odłączeniu od respiratora nie miała odruchu wykrztuśnego ani nie przełykala śliny i po dobie musieli znowu zaintubowac. Lekarze z OIOM stwierdzili na początku że to jest spowodowane przez stan zapalny, najprawdopodobniej płuc zaczęli podawać antybiotyki, parametry zapalne się polepszały lecz po dwóch dniach pojawił się problem z układem pokarmowym brzuch zrobił się twardy nie było pracy układu pokarmowego zrobili USG brzucha lecz nie było żadnych zmian które kwalifikowały by się do operacji. W kolejnym dniu były już co raz gorsze parametry nakrwienne, musieli podawać bardzo dużo leków aby utrzymać ciśnienie i tętno w normie aż do dnia 21 maja gdzie zajechaliśmy na OIOM i lekarz prowadzący dr. Sawulski powiedział że stan jest krytyczny nie wiadomo czy dożyje do kolejnego dnia, miała powiększone źrenice od rana, zrobili kontrolną tomografię na cito była konsultacja z neurochirurgiem z prof. Szczepankiem i powiedział że tam wszystko jest dobrze nie ma potrzeby żadnej interwencji a doktor Sawulski powiedział nam wprost że operacja została źle zrobiona i ich zdaniem coś się dzieje w mózgu po czym zaszedłem na odział neurochirurgii do prof Szczepanka który jak usłyszał że doktor Sawulski powiedział że operacja została źle zrobiona zaczął wypowiadać takie słowa " jak by robił to doktor Sawulski to ona po włożeniu noża by już zmarła" po czym dodał "że jak ma żyć to będzie żyć" i na koniec zakończył rozmowę broniąc się trochę "że i tak nikt inny by się nie podjął tej operacji w Polsce" po czym moja dziewczyna za dwie godziny zmarła. Podczas odbioru papierów powiedział doktor Sawulski z OIOM że powodem zgonu był uszkodzony pień mózgu podczas operacji, który powoli zamierał i zanikały podstawowe czynności życiowe a neurochirurdzy twierdzili cały czas że operacja jest zrobiona dobrze na czele z ordynatorem prof Rola. To taka przestroga dla innych że może oddział słynie dobrą opinią ale w trudnych przypadkach jeszcze nie potrafią sobie poradzić i niestety zabrali życie tak młodej 22 letniej dziewczynie.