Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny im. L. Zamenhofa w Białymstoku
2.8
Rating
542
Reviews
Opening hours
Opening hours not published
Highlights
Accessibility
Wheelchair-accessible parking
Wheelchair-accessible toilet
Wheelchair-accessible entrance
Emergency care
Oferuje bezpłatne produkty lub usługi
Payment
Debit cards
Credit cards
NFC mobile payments
Location
Patient reviews
Thanks — your review is with our moderators and appears once it is checked.
No one has reviewed this clinic here yet. Yours would be the first.
Emila Jabłońska
Spędziłyśmy w szpitalu 4 dni w weekend i mamy bardzo pozytywne wrażenia. Cała obsługa oraz lekarze są niezwykle sympatyczni i mają wspaniałe podejście do dzieci. Rodzice również mogą liczyć na dobre słowo i wsparcie – personel chętnie odpowiadał na każde pytanie. Na plus zasługuje także dobre jedzenie. Bardzo dziękujemy za pomoc i ludzkie podejście w tym trudnym dla nas czasie!
Bardzo dziękujemy!
Pierwszy raz spotkałam się, że na kasę chorych przyjmują pacjenta na czas. Nie ma kolejek które trwają godziny . Zadawałam pytania i jasne rzetelne odpowiedzi uzyskałam . Jestem mile zaskoczona miłą atmosferą w tym szpitalu . Papier i ręczniki w toalecie miłe zaskoczenie. Czystość na największym poziomie.
Widzę, że nie tylko my mieliśmy przykre doświadczenia z tym SOR-em. Kolejek i czasu oczekiwania absolutnie nie oceniam — rozumiem realia pracy oddziału ratunkowego. Jednak podejście części personelu do małego pacjenta i jego rodziców pozostawia bardzo wiele do życzenia.
Lekarz na SOR-ze od pierwszego kontaktu sprawiał wrażenie pretensjonalnego, traktował rodziców z góry, pojawiały się drwiące komentarze i brak podstawowej empatii. Podobne odczucia po wizycie u ortopedy — młody lekarz, ale kompletnie bez podejścia do rozmowy z rodzicem. Zadawał mało zrozumiałe pytania, a gdy prosiliśmy o doprecyzowanie, odpowiadał ironicznym tonem: „konkrety, konkrety”. Zero normalnej komunikacji i szacunku.
Pani wykonująca USG również nie wykazała minimum kultury — nawet nie odpowiedziała na „dzień dobry”.
Naprawdę smutne, że w miejscu, gdzie trafiają cierpiące dzieci i zestresowani rodzice, można spotkać się z tak chłodnym i lekceważącym podejściem.
Dzisiaj dostałam wyrzucona z oddziału tam gdzie jest rehabilitacja dzieci. Bo mnie złożyli do nas donos. Moich doświadczeń wynika że pielęgniarki na oddziale na rehabilitacji nie mają podejścia do rodziców tylko po prostu wyganiają z oddziałów. Dla mnie pielęgniarki są wredne. W skrócie powiem nie polecam ten szpital szczególnie na rehabilitacji
Bardzo smutno jest zwracać się o pomoc w nagłych wypadkach do lekarzy, do ludzi takiego zawodu, a w zamian otrzymywać drwiny, agresywne pouczenia na temat rzekomo niewłaściwej reakcji na sytuację z dzieckiem oraz upokorzenia na tle narodowościowym.
Zgłosiliśmy się z silnym rotawirusem u dziecka, który był połączony z ostrym bólem brzucha. Z obawy przed zapaleniem wyrostka postanowiliśmy jechać do szpitala – dziecko krzyczało w niebogłosy i zwijało się z bólu. Zamiast pomocy spotkał nas jednak dość agresywnie nastawiony ratownik, który powiedział mi, że pochodzę z mało wykształconego kraju i w ogóle zwracał się do nas w bardzo nieprzyjemny sposób. Po prostu skandaliczny brak szacunku. Nie wiem, na jakiej podstawie ten pan pozwala sobie tak rozmawiać z pacjentami? Nie przyjechałam do jego domu, tylko zgłosiłam się do szpitala. I nie bez powodu — nie dlatego, że miałam ochotę lub że nudziło mi się w domu o szóstej rano. Pozostał po tym kontakcie okropnie nieprzyjemny niesmak. Wynika z tego, że lepiej umierać w domu, żeby tylko nie trafić na podobne chamstwo? Tego uczą was na studiach medycznych? Czy zasada doboru pracowników na SOR polega na tym, by byli maksymalnie obojętni, nieuprzejmi i źli? Po prostu koszmar. Po prostu wstyd. Życzę wam, aby was i wasze dzieci spotykało takie samo traktowanie, gdziekolwiek pojedziecie i do kogokolwiek się zwrócicie.
Wystawiam 5 gwiazdek POZ w budynku UDSK za najlepsze lekarki i pielęgniarki w Białymstoku. Od kiedy zapisałem się do lekarza rodzinnego jestem w najlepszych rękach i mówię uczciwie z pełnym przekonaniem . Pozdrawiam serdecznie i polecam. Pawel
Byliśmy dwa razy na oddziale Ortopedii i traumatologii dziecięcej, planowana operacja kolan. Pielęgniarki cudowne, oprócz jednej bardzo nie umiejętnej starszej pani. Przed operacją podawała dziecku kroplówkę do wenflonu, coś naruszyła i masa krwi wylała się na strój operacyjny i na kołdrę dziecka. Pani poszła i zostawiła dziecko z cieknącą krwią z ręki. Reszta pań super. Jednak największą rolę robią panie opiekunki medyczne. Pani Beata i pani Dorota cudowne kobiety, super podejście do dzieci, empatyczne miłe. Lekarze jak to lekarze. Przed operacją zero kontaktu z nami. Nie wiedzieliśmy nic, kiedy operacja, ile będzie trwała itp. Zaznaczę że było to z prywatnej wizyty u lekarza operującego. Jestem ciekawa jak wygląda to na wizytach z lekarzami na NFZ.
Czas po operacji najgorszy. Ból najgorszy, pielęgniarki mówią dziecku by te nie przesadzało, one rodząc dzieci miały gorzej.
Omijać te miejsce szerokim
Łukiem ludzie tutaj pracują
Za karę nie aby nieść pomoc dziecku syn mój trafił z silnymi bólami brzucha a nam
Kazano czekać prawie 2 h na korytarzu aby łaskawie ktoś go przyjął w celu jakiej kolwiek
Obserwacji , powinni albo zmienić
Personel na profesjonalistyczna kadrę albo
Zamknąć raz na zawsze tą już ciężko
Mi w słowa obrać