Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne

Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne
Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne — photo 2
Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne — photo 3
Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne — photo 4
2.9
Rating
Private Hospital in Greater Poland averages 3.6
1,070
Reviews
Average here is 634
#5
Ranking
of 5 with 634+ reviews in Greater Poland
Open
Right now
Open around the clock

Measured against its neighbours

Rated 2.9, Szpital Wojewódzki w Poznaniu - Filia nr 1 Wielkopolskie Centrum Specjalistyczne sits under the 3.6 average of the 12 Private Hospital listings we hold for Greater Poland. It carries more review than most of its neighbours: 1,070, against a local average of 634.

That 5th place is out of 5 — every clinic in Greater Poland carrying 634 reviews or more, which keeps a five-star rating from two people out of the running.

Opening hours

Mon
24 hours
Tue
24 hours
Wed
24 hours
Thu
24 hours
Fri
24 hours
Sat
24 hours
Today
24 hours

Highlights

Accessibility

  • Wheelchair-accessible parking
  • Wheelchair-accessible entrance

Offerings

  • Medication disposal

Payment

  • Debit cards
  • Credit cards
  • NFC mobile payments

Location

Patient reviews

Tetiana Klym

Bardzo dziękuję panu doktorowi Dawidowi Gawronowi za polecenie tego szpitala i bardzo się cieszę że trafiła na jego dyżur, minus 50 % stresu jak on był obecny. Bardzo informatywne, bardzo empatyczne podejście.Fajne wyposażenie pokoju i sali rodowej. Bardzo dziękuję położnym, pielęgniarkom i każdemu którzy pracują w tym szpitalu w oddziale położniczym, naprawdę czysto, smacznie i przyjemnie. Pani są bardzo sympatyczne i pomagają, te parę dni można się nauczyć wszystkiego od pielęgniarek i położnych. Napewno nie zostawiliby kobiety po porodzie samej z dzieckiem. Napewno będzie polecać wszystkim kobietom w ciąży.

M K

Daje 1, bo nie moge 0. SOR TRAGICZNY. Kobieta wmawiala mi, ze widziala mnie na Neurologii, gdzie ja bylam zanim udalam sie na Ginekologie po drugiej stronie korytarza, na EKG. Ale Ona mnie widziala na Neurologii - za slabe okulary moze miala. A na Ginekologii z kolei uslyszalam od jednej kobiety "Pani nie jest w ciazy" - gdzie to 18 tc. Smiech na sali po prostu i to przez lzy. ZENUJACE. THE WORST HOSPITAL EVER!!! NAJGORSZY SZPITAL!!! MALE HOSPEDALE!!! Nic dziwnego, ze zwany swego czasu "Umieralnia". Ja mam same zle wspomnienia z nim zwiazane. Generalnie dzien na SOR i Oddziale Ginekologii uwazam za strate mojego czasu, energii i - no coz - zdrowia. Psychicznego na pewno. NIE POLECAM, a wrecz ODRADZAM.

Anna Wietrzyńska

Z całego serca chciałabym podziękować całemu zespołowi pielęgniarek i pielęgniarzy z Oddziału Neurologicznego z Pododdziałem Udarowym za opiekę, troskę i życzliwość podczas mojego pobytu w szpitalu. Dzięki Państwa zaangażowaniu czułam się bezpiecznie i wiedziałam, że jestem w dobrych rękach. Szczególne podziękowania chciałabym skierować do l Adrianny Górskiej. Jest niezwykle ciepłą, empatyczną i serdeczną osobą, a jednocześnie w pełni profesjonalną. W najtrudniejszym dla mnie momencie potrafiła dodać otuchy, wesprzeć dobrym słowem i sprawić, że każdy dzień był łatwiejszy do zniesienia. Zawsze uśmiechnięta, cierpliwa i pełna zrozumienia – takich ludzi nigdy się nie zapomina. Dziękuję za opiekę, życzliwość i ogromne serce okazane nie tylko mnie, ale wszystkim pacjentom. Życzę całemu zespołowi dużo zdrowia, siły i satysfakcji z pracy, a Adriannie wszystkiego, co najlepsze. To dzięki takim osobom wiara w ludzką dobroć i oddanie drugiemu człowiekowi staje się jeszcze większa. ❤️

Anhelina Polenyk

Straszne kolejki do rejestracji. Otwarte jest tylko jedno okienko, a reszta personelu gdzieś chodzi. Słychać, jak rozmawiają, ale dodatkowych okienek nie otworzą, mimo że ludzie czekają bardzo długo. Jeśli chodzi o endokrynologa, to dziewczyny, jeśli naprawdę zależy Wam na wyleczeniu zaburzeń hormonalnych i znalezieniu ich przyczyny, to z całego serca odradzam wizytę u endokrynologa w tym szpitalu. Lekarka stwierdziła, że „taka moja uroda” i że powinnam brać tabletki hormonalne lub antykoncepcyjne. Kiedy powiedziałam, że chcę znaleźć przyczynę problemu i ją leczyć, a nie tylko maskować objawy, usłyszałam, że tak się nie da i po prostu trzeba z tym żyć. Powiedziałam że leki hormonalne odstawiłam 5 lat temu natomiast ona wpisała że obecnie. Nie dostałam również usg. Dostałam skierowanie na badania. Lekarka powiedziała, że o odbiór wyników mam pytać w rejestracji laboratorium. Gdy poszłam do laboratorium, powiedziano mi, że to lekarka powinna udzielić mi takich informacji. Personel i lekarze są kompletnie niezorganizowani, przekazują sprzeczne informacje i odsyłają pacjenta od jednej osoby do drugiej. Na wizycie usłyszałam że tarczyca jest w normie i nie potrzebuje leczenia, ale jak zadzwoniłam żeby dowiedzieć się jaki jest wynik badania to lekarka się pyta „Ale bierze pani euthyrox prawda?” No brak słów po prostu. Omijać to miejsce i tego lekarza!!!!

Ewa Bączyk

Mija pół roku od pobytu mojego męża na oddziale urologicznym Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Świadomie wybraliśmy z mężem ten szpital, bo oferował możliwość przeprowadzenia biopsji fuzyjnej prostaty (przy pomocy robota Mona Lisa) i kontynuacji leczenia, czyli prostatektomii przy pomocy robota da Vinci. Był to bardzo trudny moment w naszym życiu, zwłaszcza dla męża, ale dzięki personelowi oddziału urologii stał się łatwiejszy i mniej traumatyczny. Od samego początku mąż został otoczony profesjonalną i miłą opieką. Wyznaczane terminy były krótkie i cały proces diagnozowania i leczenia odbywał się bez zbędnej zwłoki. Serdecznie za to dziękujmy całemu personelowi oddziału urologicznego. Szczególne podziękowania należą się od nas ordynatorowi oddziału, doktorowi Piotrowi Cieślińskiemu, którego profesjonalizm i szczególne umiejętności pozwoliły na całkowite i szybkie wyleczenie męża. Zdecydowanie doktorowi Piotrowi Cieślińskiemu zawdzięczamy najwięcej, ale z całą pewnością musimy podziękować także doktorowi Patrykowi Harasnemu, który był lekarzem prowadzącym męża i to on dbał o jego leczenie przed i po operacji. Bardzo dziękujmy panie doktorze! Nasze szczególne podziękowania należą się także pielęgniarce zabiegowej, pani Alicji Śliwie, która opiekowała się mężem lepiej niż moglibyśmy to sobie wyobrazić. Jej profesjonalizm, empatia, uśmiech i dobre słowo były z mężem przez cały czas leczenia i pozwoliły mężowi, ale także i mi pogodnie znieść trudne dla nas obojga chwile. Dziękuję za uratowanie życia mojemu mężowi, za jego szybki i pełny powrót do zdrowia, dziękuję za Wasz codzienny trud i troskę o drugiego człowieka – pacjenta. Dzięki Wam mój mąż jest dzisiaj zdrowy i w pełni sprawny. Dziękuję, wdzięczna żona pacjenta Zenona Bączyka.

Ewelcia Kinia

To jak zostałam potraktowana na ddziale ginekologiczno-położniczym na 3 piętrze w szpitalu na ul. Lutyckiej w Poznaniu to horror. Kazano mi przyjechać na izbę przyjęć 29.04.26 o 8 rano, na oddział zostałam zabrana o godz 14, a łóżko zostało mi przydzielone po godz 18 (łóżka były wolne dużo wcześniej), ale dopiero wtedy gdy poszłam zgłosić lekarzowi skargę na dwie pielęgniarki - GŁÓWNIE NA P. EWĘ, ale rownież na jej koleżankę że zmiany (żadnego "dzień dobry",zamiast wykonywać swoją pracę śmiały się, siedziały, miały nie miły gburowaty, oschły ton i nie zwracały uwagi na to, że boli mnie podbrzusze i płaczę, utrudniały pójscie do bufetu, zero empatii). Podobne zachowania miały owe Panie przez cały mój pobyt szpitalny. Nie pozwolono mi jeść przez 28 h i pić przez 22 h, przy czym nie podłączonono mi żadnej kroplówki. Lekarze przetrzymywali mnie z zabiegiem do późnych godzin wieczornych (jednego dnia powiedziano mi na porannym obchodzie, że zabieg odbędzie się dziś na pewno -zabieg się nie odbył, drugiego dnia powiedziano mi, że zabieg odbędzie się do południa - zabieg odbył się po godz 18). Nie wytłumaczono mi DOKŁADNIE co będę miała robione - dowiedziałam się dopiero co mi zrobiono z wypisu szpitalnego.

Katarzyna Łukaszuk

Od poczatku lutego czekam na termin operacji z Poradni Chirurgii Plastycznej,niestety bez odzewu. W kwietniu wysłałam maila z zapytaniem,ale został bez odpowiedzi. Wczoraj 31.05 wysłałam kolejnego maila, a tu niespodzianka,odpowiedź z rana. Poradnia zawieszona. A pacjent, no cóż...niech sobie czeka. Bez żadnej informacji, zostawiony z nadzieją. Smutne to, jak łatwo poniżyć pacjenta i jak niewiele on znaczy. Gdybym nie wysłała kolejnego maila, czekałabym dalej pełna nadziei, a teraz procedury zaczynam od początku. Smutne, że pacjent nawet na telefon z informacją nie zasłużył.

Filip Urbański

Wizyta na SOR. Bez zmiany mentalności nie da się zmienić kulejącej służby zdrowia. To, co się tam dzieje, można streścić hasłami: „nie chce mi się”, „jestem zmęczony”, „jestem wypalony”, „dawno zapomniałem o misji w tym miejscu”, „powołanie? a co to jest?”. Żadne z tych słów nie padło podczas mojej wizyty, ale dokładnie takie można odnieść wrażenie. Noc z 1 na 2 maja, chwilę przed 1:00, trafiam na SOR przy ul. Juraszów (Lutycka). Powód: silny ból oka, zaczerwienienie i łzawienie. Nie dało się zasnąć, więc uznałem, że z narządem wzroku nie ma żartów i lepiej pojechać, niż później żałować, że człowiek bagatelizował problem. Na miejscu praktycznie pusto, więc myślę sobie: ok, pewnie szybko pójdzie. Rzeczywistość szybko to zweryfikowała. Bardzo miła pani w recepcji, jedyna osoba na SOR, której należą się szczere podziękowania za pomoc i normalne podejście do człowieka, kieruje mnie do lekarza pierwszego kontaktu. Po tej wizycie dostaję skierowanie na okulistykę i informację, że mam wrócić do recepcji i czekać, aż ktoś po mnie przyjdzie. Czekam kilkanaście minut, wokół pustki, nic się nie dzieje. W końcu uznałem, że chyba nie ma sensu siedzieć w nieskończoność i zapytałem ponownie w recepcji. Pani powiedziała, żebym sam udał się na 3. piętro na okulistykę. Idę więc tam, a na drzwiach oddziału widzę kartkę, że pacjenci z SOR mają oczekiwać na dole. Świetnie. Dzwonię domofonem. Po chwili przychodzi niemiła kobieta, pyta co się dzieje, przedstawiam problem. Każe przeczytać litery z tablicy każdym okiem, po czym mówi, żebym czekał na korytarzu, aż ktoś mnie zaprosi dalej. Mijają kolejne minuty. W końcu pojawia się chyba właściwa lekarka. Pyta, co mi dolega, ale w połowie mojej odpowiedzi przestaje mnie słuchać i odchodzi do gabinetu. Trudno nie odnieść wrażenia, że pacjent jest tam bardziej problemem niż człowiekiem potrzebującym pomocy. Po chwili zostaję zaproszony do gabinetu. Lekarka bada oko przy aparaturze okulistycznej, wykonuje swoje czynności i po wszystkim mówi jedynie, żebym zszedł na dół po wypis. Pytam więc normalnie: co mi właściwie jest? Czy to coś poważnego? Odpowiedź brzmi, że wszystkiego dowiem się z wypisu wraz z dawkowaniem leków. Po chwili dostaję SMS z e-receptą i nadal kompletnie nie wiem, co dolega mojemu oku. Naprawdę wystarczyłoby zwykłe zdanie: „objawy wskazują na XYZ”. Kilka sekund rozmowy. Nic więcej. Nic takiego jednak nie padło. Wracam na dół kompletnie zagubiony. Nie wiem gdzie iść, co zrobić, kto ma mi wydać dokumenty. Lekarz pierwszego kontaktu pyta tylko, czy zostałem przebadany. Odpowiadam, że tak, ale nadal praktycznie nic nie wiem. Słyszę jedynie „aha”, po czym lekarz odchodzi. Ponownie pomaga mi pani z recepcji, kierując mnie do kolejnego miejsca po wypis. Tam słyszę, żeby zostawić kartę pacjenta i czekać na SOR. Wracam więc do poczekalni. Mija około pół godziny i nic się nie dzieje. Żadnego wezwania, żadnej informacji. Idę zapytać, czy wypis jest gotowy. Wtedy okazuje się, że moja karta pacjenta nadal leży nieruszona na blacie recepcji. Pada komentarz: „szkoda, że nikt mi nie powiedział”. Jedna pracownica zrzuca winę na drugą, druga siedzi w telefonie. Pełen chaos i kompletny brak organizacji. W końcu dostaję wypis i dopiero z kartki dowiaduję się, co mi dolega oraz jakie mam przyjmować leki. Człowiek traktowany jest kompletnie przedmiotowo. O wszystko trzeba się dopytywać, samemu chodzić po oddziale i szukać informacji. Tak ma wyglądać opieka nad pacjentem? Jedyną osobą, której naprawdę należą się podziękowania, jest pani z recepcji. Gdyby nie jej serdeczność i pomoc, możliwe że siedziałbym tam do rana i nadal nie wiedział, co mam robić.

Reviews sourced from Google. ClinicPicker does not edit or remove them.

Call clinicGet directions

Log in to continue

Log in to see this clinic’s phone number, website and address.

Phone number

By continuing you agree to theTerms of ServiceandPrivacy Policy.